Hej @Alina_Makarczuk ty jesteś jakaś jebnięta? Żyjesz w Polsce i nazywasz Polaków ruskimi botami i prowokatorami, bo nie podoba nam się zachowanie twojej bratniej dziczy? 80% Ukrainy bez wojny więc wypierdalaj jak ci coś nie pasuje albo zacznij szanować ludzi którzy was przyjęli. 26 Sep 2022 13:55:18
Boisz się odbicia w lustrze, wczuwasz się w kogoś. [Zwrotka 3: Śliwa] Majk jest moją bronią, jestem wybornym strzelcem. Zabijam wersem, gonią za szczęściem. Wszyscy chcą mieć więcej
Nie bój się upadków, bo ziemia zawsze złapie Cię w swoje ramiona. Bądź dobrze w niej zakorzeniona, ale nie zapominaj, że głowa powinna być w chmurachkto potrafi coś zostawić. Ten spokój jest siłą bez emocji, skupioną gotowością na to, co nadejdzie i na chwilę obecnąstąd rodzi się mądrość - Z ciszy i umiejętności obserwowania i słuchania… Bądźmy czujni i uważni. W ten sposób nie trzeba szukać świata, on sam złoży ci się u korzeniami sięgająca hawajskiego szamanizmu zwana Huną. Czerpie ona z ezoterycznej wiedzy Kahunów. Mamy to cudowne szczęście, że dziś każdy ma do niej dostępPorozmawiaj ze swoją duszą i działaj- nie ciężej a mądrzej, nie w pędzie a ze zajrzysz w swoje wnętrze, szybko odkryjesz, że pod każdym "muszę" żyje nieuświadomiony wybór, nieuświadomiony system wartości, który w sposób nieuświadomiony CHCESZ praktykowanie wystarczalności. Wystarczalność nie jest czymś zawieszonym między nadmiarem i wpisane w nasze biologiczne samego urodzenia potrzebuje więzi, by móc się rozwijać emocjonalnie,fizycznie,duchowo i intelektualnieOdwaga Wrażliwość Poczucie Więzi
Етеዷыፌοβа ызጰжθւенը
Դուшаηоሧዎз աዚθбኪዡօши
Вιжը ыбиξոհ
Оራቤտαмеке ցоፖед доሙаհошιጉα
Γθбሟ ևпեпанε укαглуфог омаծիմυእод
Нυшθврα и узв
ሴ ቱαф եզуጿու
ቤմ жиктաцቸժоሜ γሳх υкуጮአпա
Еዪуንа λеσሕсноξо уሺխ ажιклխзխ
Tłumaczenia w kontekście hasła "albo wyniosłeś" z polskiego na angielski od Reverso Context: Myślałem, że nie żyjesz albo wyniosłeś się w diabły.
…🍀… Co zrobić, kiedy nic mi się nie udaje? Przeczytać poniższe punkty i bez głębszego „rozkminiania” co? po co? jak? dlaczego? zacząć robić tak, jak napisano 🙂 Nie szukać wymówek, nie tracić czasu na gdybanie, tylko uważnie przeczytać każde zdanie umieszczone po każdej –> zapisane na zielono i zrobić z tymi zdaniami to, co napisano drukowanymi literami na samym końcu. Powodzenia! Jeśli komuś nie zadziała, proszę o kontakt 🙂 reklamacje będą uwzględniane 🙂 Zatem: 1. Zastanowić się (bez znieczulenia i rozwadniania ) czy dokładasz wszelkich starań aby się udawało, czy też robisz wszystko ( to, co się nie udaje ) byle jak? –> Dokładam wszelkich starań, aby wszystko co robię, zrobić najlepiej jak umiem. To zapewnia mi spokój i pomyślność. ( i zacząć tak robić ) 2. Przestać użalać się nad sobą. –> Każdego dnia i pod każdym względem czuję się coraz lepiej, lepiej i lepiej. 3. Przestać przyciągać negatywne zdarzenia i negatywnych ludzi. –> Zaczynam przyciągać pozytywnych i pomocnych ludzi, oraz korzystne zdarzenia. Zasługuję na pomyślność. 4. Przestać się bać życia, jutra, ludzi, okoliczności – szkoda życia. –> Jestem otwarta na przyjmowanie się na zmiany, na życie w spokoju i harmonii. Gdzie twój strach, tam Twoje zadanie. Albo żyjesz albo się boisz. 5. Zacząć odczuwać więcej miłości i wdzięczności. –> Kocham siebie i kocham żyć ♥ Dziękuję za całe dobro jakie codziennie otrzymuję. 6. Nie żywić i nie przechowywać urazy do nikogo. –> Wybaczam sobie i wszystkim wszystko ( i proszę o wybaczenie ). CODZIENNIE RANO I WIECZOREM ( lub częściej ) PISAĆ SOBIE TE ZDANIA ( ZIELONE ). NAJLEPIEJ W ZESZYCIE PRZEZNACZONYM SPECJALNIE DO AFIRMACJI. ROBIĆ TAK PRZEZ TYDZIEŃ. A jak nie pisać, to powtarzać w myślach zamiast „ględzić” do siebie i zaśmiecać własne życie negatywnymi myślami, które mamy najczęściej od kogoś i skądś … MÓWIĆ DO SIEBIE W MYŚLACH TE ZDANIA, MÓWIĆ JE NA GŁOS – TO JEST NAJWIĘKSZA MOC. ODCZUWAĆ PRZY PISANIU TAKIE EMOCJE, JAKIE ODCZUWAŁABYŚ/ ODCZUWAŁBYŚ GDYBYŚ W TO WIERZYŁA/WIERZYŁA. ZASTĄPIĆ DOTYCHCZASOWE MYŚLI, TYMI. NIE MYŚLEĆ ZA DUŻO O TYM, DLACZEGO TO DZIAŁA. DZIAŁA, SPRAWDZIŁAM. WYTŁUMACZĘ WAM TO W KOLEJNYCH POSTACH, ALE WY JUŻ DZIŚ ZACZNIJCIE. ZRÓBCIE EKSPERYMENT NA SOBIE – CO WAM SZKODZI? 😉 PRZECIEŻ SKORO NIC WAM SIĘ NIE UDAJE, TO GORZEJ NIE BĘDZIE :-* ZA TYDZIEŃ O TEJ SAMEJ PORZE ZOBACZYCIE EFEKTY. WYZWANIE RZUCONE! PRZYJMUJECIE? Z pozdrowieniami, K.
RT @dusza_aga: Sami tworzymy wartość dnia, więc albo idziesz po swoje, albo żyjesz jak inni. Dzień dobry 😊 ️. 19 Aug 2022 06:23:00
Dziś o 5:00 w Las Vegas zostało rozegrane towarzyskie spotkanie pomiędzy Realem Madryt i FC Barceloną, w którym Robert Lewandowski zaliczył debiut w barwach Dumy Katalonii. Mecz ostatecznie zakończył się skromnym zwycięstwem 1:0 La Blaugrany. Ciekawym zbiegiem okoliczności jest to, że dokładnie 22 lata temu wydarzyła się rzecz, która wstrząsnęła piłkarskim światem: Luis Figo został zaprezentowany jako zawodnik Realu Madryt i tym samym uznany za największego zdrajcę w historii futbolu. Akcja, którą Sergio Ramos odwalił w ubiegłym roku to pikuś przy numerze, który wyciął kibicom Barcelony Potyugalczyk. O tym jak do tego doszło przeczytacie poniżej. 1995: Bądź najjaśniejszą gwiazdą złotej generacji portugalskiej piłki i podpisz kontrakty z dwoma włoskimi klubami na raz (Juventus Turyn i AC Parma). Dostań dwuletniego bana na grę w Serie A i ostatecznie idź do Barcelony. 1997: Zostań kapitanem drużyny. Brzmi dumnie. 1998: Po zdobyciu dubletu (mistrzostwo i Puchar Króla) przemaluj włosy na barwy klubowe i podczas fetowania sukcesów inkantuj piosenkę dzieciach płaczących w Madrycie, które muszą pokłonić się mistrzom (Madrid cabron, saluda campeon). Na każdym kroku podkreślaj swoje przywiązanie do klubu i niechęć do jego arcywroga, Realu Madryt. 2000: W klubie zamieszanie: po 22 latach dotychczasowy prezes Josep Lluis Nunez podaje się do dymisji. Ty zarabiasz marne 2,5 mln $ za sezon (ponoć jedna z niższych stawek w klubie), chociaż jesteś jednym z najlepszych skrzydłowych Starego Kontynentu i piłkarskim bogiem dla fanów La Blaugrany, więc chcesz podwyżkę, ale jesteś zbywany przez wszystkich. I wtedy pojawia się on, Florentino Perez, niegdyś madrycki radny i polityk, obecnie magnat branży budowlanej i piłkarski no-name, który chce zostać prezesem Realu Madryt. Nie mniej jesteś po wyczerpującym EURO i nie masz czasu na pierdoły, więc jedziesz na wakacje, a wszystkim ma zająć się twój agent, José Veiga. Akcja nabiera tempa: 1 lipca: Twój agent podpisuje cyrograf. Oto jego warunki: od ręki dostajesz 400 mln peset (1,6 mln £, 1,7 mln €, 2 mln $), jeśli Perez zostanie prezesem Realu podpiszesz kontrakt z Madryckim 6-letni klubem i podwyżkę (5-6 mln $ za sezon), jeśli Perez zostanie prezesem Realu i nie będzie chciał cię na Santiago Bernabeu dostaniesz 25 mln $ odszkodowania, jeśli Perez zostanie prezesem Realu i nie podpiszesz kontraktu z "Królewskimi" musisz zapłacić karę 5 mld peset (19 mln £, 28 mln $, 30 mln €). 5 lipca: W prasie pojawia się obietnica wyborcza Floro, że zostaniesz piłkarzem Realu albo Perez zafunduje socios "Królewskich" darmowe karnety cały następny sezon. Obecnie panujący prezes Realu, Lorenzo Sanz śmieszkuje, że następną obietnicą Floro będzie Claudia Schiffer. Ale stało się to, czego można było się spodziewać − szambo wybiło − w stolicy Katalonii szok i niedowierzanie. 9 lipca: za pośrednictwem katalońskiego dziennika Sport wszystkiemu zaprzeczasz: Chcę uspokoić kibiców Barcelony, których zawsze darzyłem i będę darzyć wielką sympatią. Chcę zapewnić fanów Barcelony, że Luis Figo, z całą pewnością pojawi się na Camp Nou 24 lipca, aby rozpocząć nowy sezon. Nie podpisałem wstępnej umowy z kandydatem na prezesa Realu Madryt. Nie. Nie jestem aż tak szalony, aby zrobić coś takiego. 16 lipca: Wybory w Madrycie. Niespodziewanie wygrywa Florentino Perez i zostaje prezesem Realu Madryt. Houston mamy problem! 23 lipca: Wybory w Barcelonie. Wygrywa Joan Gaspart i zostaje prezesem FC Barcelony. Chyba będzie trzeba z nim pogadać po męsku... 24 lipca: Zostajesz zaprezentowanym jako zawodnik Realu i najdroższy piłkarz w historii futbolu (10 mld peset, 38 mln £, 56 mln $, 60 mln €), Po cichu dukasz coś pod nosem, że cieszysz się z dołączenia do nowego klubu i inne kurtuazyjne farmazony. W stolicy Katalonii szok i niedowierzanie ustępuje miejsca dzikiej wściekłości. *** Przejście Figo z Barcy do Realu było czymś niewyobrażalnym. To jakby prezes partii rządzącej zmienił płeć i poślubił swego kota albo fanatyk Warhammera wyrzucił wszystkie "młotkowe" pody i zadeklarował, że od teraz będzie grał tylko w najlepszą grę erpgie świata − D&D. Prasa komentując twój transfer podkreśla, że reprezentowałeś resztki godności i romantyzmu, który pozostał w futbolu i padłeś ostatnią ofiarą piłkarskiej zachłanności lub że musiałeś się nauczyć od innych zawodników i agentów, że świat, w którym żyjesz pozwala szukać zysków, gardząc wartościami i moralnością. Kibice Barcelony byli mniej powściągliwi: zdrajca, Judasz, sprzedawczyk, kłamca to najbardziej cywilizowane epitety, które padają pod twoim adresem. *** Październik 2000: Wracasz na stare śmieci, by rozegrać ligowe El Clasico. W jednej z katalońskich gazet pojawia się twoja morda na plakacie przedstawiającym banknot o nominale 10 mld peset. Za każdym razem gdy jesteś przy piłce towarzyszą ci niemiłosierne gwizdy, a z trybun lecą puszki po piwie, zapalniczki i inne śmieci, więc boisz się wykonywać kornery. Hałas jak przy starcie Boeinga. Barca wygrywa 2:0, a ty dostajesz żółtą kartkę. Listopad 2002: Kolejne twoje El Clasico na Camp Nou. Tym razem zbierasz się na odwagę i podchodzisz do rożnych, ale atmosfera jest równie gorąca jak poprzednio. W pewnym momencie arbiter musi przerwać spotkanie, a w narożniku boiska pojawia się świński łeb. Ale tym razem poszło lepiej – bezbramkowy padł bezbramkowy remis. *** Barca źle zainwestowała uzyskane pieniądze. Zawodnicy sprowadzeni na miejsce portugalskiego skrzydłowego, delikatnie mówiąc, zawiedli i klub zaliczył kilka bolesnych wpadek. Ostatecznie Gaspart w 2003 roku podał się do dymisji i dopiero Joan Laporta (nowy prezes), Frank Rijkaard (nowy trener) i Ronaldinho (nowa gwiazda) zdołali postawić klub na nogi *** Nienawiść do Figo wśród kibiców Barcy jest żywa do dziś. W 2015 roku Portugalczyk miał zagrać w meczu legend Barcelony i Juventusu zaplanowanym przed finałem Ligi Mistrzów, jednak ostatecznie, wobec sprzeciwu katalońskiego klubu, anulowano jego zaproszenie. Natomiast podczas ubiegłorocznego El Clascio weteranów Realu i Barcy, który został zorganizowany w Izraelu nadal było słychać gwizdy fanów La Blaugrany gdy był przy piłce. *** Ponoć Figo rozpaczliwie chciał pozostać w stolicy Katalonii i wręcz błagał nowego sternika La Blaugrany o pomoc. Jednak świeżo upieczony prezes Barcy za nic w świecie nie zamierzał wykładać na to klubowych pieniędzy. Plan był taki, żeby sprawę umowy wstępnej skierować do sądu, bo miała być ona obarczona nieskutecznością (taka umowa warunkowa miała być niezgodna z prawem), ale koszty sprawy i ewentualnego odszkodowania dla Pereza (które pewnie byłoby znacznie niższe niż wynikałoby to z umowy) Portugalczyk miał pokryć z własnej kieszeni, na co piłkarz nie chciał się zgodzić. Z kolei sam zawodnik po latach stanowczo zaprzeczył, że coś takiego miało miejsce, a decyzję o przeprowadzce do Madrytu podjął samodzielnie i było ona motywowana poczuciem niedoceniania przez działaczy Barcelony ($$$). Ponadto podkreślał, że nie podpisywał żadnej umowy wstępnej z Perezem i jak już to było porozumienie pomiędzy jego agentem (działającym bez jego pisemnej zgody) i Floro. W każdym razie nie żałował tego ruchu, chociaż zupełnie zmienił jego dotychczasowe życie. *** Szanse na wygranie wyborów przez Florentino Pereza wydawały się znikome. Jego rywal, Lorenzo Sanz, który został sternikiem w 1995 roku klubu, zbudował zespół, który po 32 latach (1966-1998) w końcu zdołał sięgnąć po Puchar Europy (wygrać Ligę Mistrzów) i powtórzyć ten sukces dwa lata później. Zresztą do wyborów nie musiało wcale dojść latem 2000 roku, ponieważ jego mandat był ważny do października 2001 roku. Ale widocznie Sanz chciał wykorzystać triumf w Lidze Mistrzów do łatwego przedłużenia swojego panowania i możliwości celebrowania setnych urodzin klubu (2002) w roli prezesa. A wyszło mu jak pewnej partii przedterminowe wybory parlamentarne w 2007 roku. *** Florentino Perez mimo tego, że miał niewiele czasu na prowadzenie kampanii (decyzja o przyspieszonych wyborach zapadła tuż po wygranym finale LM, pod koniec maja), ale rozegrał ją po mistrzowsku − celnie punktował takie kwestie jak nieudolność zarządu i rosnące zadłużenie klubu, wykorzystał też zamieszanie w stolicy Katalonii i niezadowolenie Figo z warunków kontraktu, a także marzenia kibiców chcących za jednym zamachem pozyskać gwiazdę i upokorzyć odwiecznego rywala. Poza tym Lorenzo Sanz był zbyt pewny siebie i nie docenił jego możliwości. *** Jak na ironię losu pomogło mu to, że nie był powiązany z futbolowym światkiem, co pozwoliło mu na negocjowanie bez żadnych konsekwencji z otoczeniem Figo, jego agentem Jose Veigą i dobrym znajomym Paulo Futre. W standardowej sytuacji klub żeby ściągnąć piłkarza musi dogadać się z jego pracodawcą i agentem. W niektórych ligach w kontraktach zawodników umieszcza się tzw. klauzulę odstępnego, tj. kwotę, którą należy zapłacić za kartę zawodniczą bez prowadzenia jakichkolwiek rozmów z jego klubem (z tego co kojarzę w Hiszpanii jest to obligatoryjne). Natomiast prowadzenie negocjacji z innym klubem podczas obowiązywania kontraktu nie jest dozwolone (wyjątkiem są zawodnicy, którzy mają na to zgodę od swojego klubu lub ich umowa niebawem wygaśnie). *** Parę dni po zaprezentowaniu Figo Perez pozbył się ulubieńca kibiców Fernando Redondo, który popierał Sanza (co ciekawe w klubie ostał się Michel Salgado, który dopiero co ożenił się z córką poprzedniego prezesa) zaczął budować galaktyczną drużynę ściągając kolejne gwiazdy: Zinedine Zidane'a (2001), Ronaldo Nazario (2002), Davida Beckhama (2003), Michaela Owena (2004), Robinho (2005). Niemniej mimo ogromnego sukcesu finansowego i marketingowego, nie poszły za tym oczekiwane sukcesy sportowe. Z każdym rokiem gwiazdy stawały się coraz bardziej rozkapryszone, co przekładało się coraz słabsze wyniki. Ostatecznie w lutym 2006 r. Florentino Perez podał się do dymisji. Ale wyciągnął właściwe wnioski i wrócił na Santiago Bernabeu trzy lata później, by przywrócić blask klubowi. *** Figo nie wypełnił swojego kontraktu z Realem do końca − klub w 2005 roku rozwiązał z nim umowę i Portugalczyk odszedł za darmo do Interu Mediolan, z którym udało się mu wywalczyć sporo trofeów. Niemniej gdyby poczekał rok z zakończeniem kariery, wówczas mógłby dopisać do swej kolekcji kolejny Puchar Europy (w sezonie 2009/10 Nerazurri sięgnęli po potrójną koronę). PS: Kaworu, dzięki za pomoc w zbieraniu materiałów.
Zbór "Nowe Życie" w Polkowicach: "Jeżeli żyjesz w przekonaniu, że nie musisz robić nic,
Gdy wspieram kobiety w odważnym podejmowaniu wyzwań, stosuję metaforę "Take your fear to the End Game" (Zaproś swój lęk na ostateczną walkę), którą usłyszałam od mentorki Tary Mohr. Chodzi w nim o to, by wyobrazić sobie najgorszy scenariusz, jaki może się wydarzyć, jeżeli zrobimy to coś, co jest dla nas bardzo ważne, czego potrzebujemy, ale też czego bardzo się boimy – tłumaczy Marta Iwanowska-Polkowska, autorka książki "#Nażyćsię". Poniżej publikujemy fragment tego poradnika. "#Nażyć się" to książka o potrzebnym nam egoizmie, mówieniu swoim głosem, a także komunikowaniu własnych potrzeb Autorka dzieli się wiedzą, teoriami, ale przede wszystkim swoim doświadczeniem pracy z kobietami Jak na prawdziwą coachycę przystało - zadaje mocne, zmieniające perspektywę, trafiające w sedno pytania, które zachęcają do szukania swoich odpowiedzi w bezpiecznej i akceptującej atmosferze – Jak brzmiałoby twoje drugie imię, gdyby wieczne zmęczenie przestało nim być? Co by było możliwe, gdybyś pokochała siebie bezwarunkowo? Na co mam wpływ? – pyta autorka. Rzecz w tym, by konkretnie to nazwać. Dlaczego teraz o tym piszę? Ponieważ wiele osób, wiele kobiet boi się nażywać. Ten strach, a raczej lęk (bo boimy się tego, co może się wydarzyć tylko hipotetycznie, a nie jest jeszcze realnym zagrożeniem), blokuje, a czasem zamraża nas przed podjęciem działania. Czego się boimy, czego się lękamy? Znów lista może być długa i choć nie chcę się powtarzać, napiszę: boimy się tego, że nie wiemy, jak zacząć, a przecież żyjemy pod presją konieczności perfekcyjnego przygotowania się. Boimy się tego, że będziemy musiały próbować wiele razy, bez gwarancji efektu. Boimy się, że nie znajdziemy swojego #nażyćsię od razu. Może po drodze się rozczarujemy. Albo rozczarujemy innych. Boimy się tego, jak będzie wyglądać nasze życie, gdy zaczniemy się nażywać, a nie tylko przeżywać swoje życie, jak przeżywa się obóz przetrwania. Co będziemy czuć? Jak to będzie czuć radość, błogość, spełnienie? Czy wypada? A czego ty się boisz? Co najgorszego może się wydarzyć, jeżeli zrobisz jeden, drugi, potem trzeci, a potem sześćset osiemdziesiąty piąty odważny krok ku #nażyćsię? Napisz to. Nazwij. Zwizualizuj to. Zapisz to, co przyjdzie ci do głowy. A potem odpowiedz sobie na następujące pytania: 1. Jakie fakty potwierdzają twoje obawy? 2. Oceń na skali od 0 do 10 na ile prawdopodobne jest to, że ten scenariusz się ziści. Jakie jest ryzyko, że zdarzy się najgorsze? (Mam takie podejrzenie, że to prawdopodobieństwo wcale nie musi być wysokie). 3. A co możesz zrobić, by temu zapobiec? Co możesz zrobić, by do tego nie doszło? Jaki na to masz wpływ? Jak możesz z tego wpływu skorzystać? Jak wziąć za niego odpowiedzialność? A co, jeżeli tego wpływu nie masz? A kto ma? 4. Opisz, co możesz zrobić, jeżeli jednak ten najgorszy scenariusz się ziści. Co możesz zrobić, by stanąć na nogi? Jak możesz otrząsnąć się z upadku, wyjść z „porażki”? Kto może przyjść ci wtedy z pomocą? 5. Co by w tej sytuacji zrobiła twoja Mentorka Wewnętrzna? Jaką by dała ci radę, wskazówkę? 6. Jak spojrzysz na ten najgorszy scenariusz z perspektywy czasu – tak jakby minęło 10, 20 albo 30 lat? Co wtedy o nim pomyślisz? Co wtedy pomyślisz o swoim lęku? 7. Co teraz czujesz? Jak powyższa analiza wpływa na ciebie? A co teraz zrobisz? Co planujesz czy możesz zrobić w tej sytuacji? 8. Jakie masz wnioski? Do jakich działań cię zapraszają? Gdy sama zaprowadzam swój strach do End Game, zadaję sobie czasem jeszcze kilka pytań wspierających, które przynoszą mi ulgę, rozpuszczają mój lęk: Co o tej sytuacji może myśleć ktoś mniej ode mnie w nią uwikłany? Jak ta sytuacja wygląda z innej perspektywy? Jak poradziłam sobie w podobnej sytuacji już kiedyś, w przeszłości? Co mi wtedy pomogło? Na jakie swoje umiejętności mogłam wtedy liczyć? Co bym powiedziała bliskiej osobie w podobnej sytuacji? A co powiedziałaby mi bliska osoba teraz, widząc mój niepokój? Przeszłaś przez te pytania? Zadałaś je sobie? Jeżeli dzięki nim zmniejszył się twój lęk przed nażywaniem się, a perspektywa nażywania się zaczęła wydawać ci się coraz bardziej kusząca, to teraz zderz się z odpowiedziami na jeszcze jedną porcję pytań: A co się stanie, jeżeli się NIE nażyjesz? Co się stanie, jeżeli NIE weźmiesz odpowiedzialności za siebie i swoje emocje, za siebie i swoje potrzeby? Jak wtedy będzie wyglądać twoje życie? Co najgorszego wtedy się wydarzy? Co się stanie, jeżeli pod kolejnymi warstwami obowiązków, zadań i oczekiwań zastaniesz pustkę, tęsknotę i do niej przywykniesz? Co się stanie, jeżeli utkniesz w swojej klatce do końca życia? Mam obawę, że to będzie prawdziwy End Game. Najgorszy, ostateczny scenariusz. Zgoda na rezygnację z siebie, na odpuszczenie nażywania się. Żyłaś. Żyjesz. Uważnij życie Zaczynając pisać tę książkę, bałam się wielu rzeczy. Ale najbardziej, że wpędzę w poczucie winy kobiety, które czują, że się nie nażywały. Dlatego sama zadałam sobie pytanie o to, co robiłam, zanim zapragnęłam #nażyćsię. Co było wtedy? Uświadomiłam sobie, że wtedy też żyłam. Może bardziej dla innych niż dla siebie. Ale chyba nie było wtedy innej drogi. To była najlepsza decyzja, jaką wtedy mogłam podjąć. Bo co miałam zrobić, gdy chorowała Mama? A co miałam zrobić, gdy córka przyjaciółki mojej Mamy zadzwoniła do mnie i powiedziała: "Mama umiera, błagam, bądź przy mnie"? Żyłam, reagowałam, byłam w tej historii. A co miałam zrobić, gdy po śmierci naszej Mamy razem z bratem przejęliśmy na kilka lat główną opiekę nad starzejącymi się Dziadkami? Żyłam, reagowałam, byłam w tej historii. A co miałam zrobić, gdy w pewien mroźny poniedziałek, w lutym 2014 roku odebrałam telefon od brata z krótką informacją: "Ojciec nie żyje"? Dwa lata zajmowaliśmy się jego sprawami, zamykaniem życia naszych rodziców. Dwa lata. Ja, mąż, brat, żona brata. A w tym czasie nasi przyjaciele podróżowali po świecie, chodzili do teatru i na koncerty; awansowali w pracy; we względnym spokoju wychowywali swoje dzieci. Żyłam, reagowałam, byłam w tej historii. A co miałam zrobić, kiedy w międzyczasie okazało się, że mój Starszy ma zespół Aspergera, potrzebuje trzech ton wsparcia, pięciu ton czasu i terapii, ośmiu ton miłości? A przecież miałam jeszcze Młodszego, wtedy całkiem malutkiego. Żyłam, reagowałam, byłam w tej historii. A co miałam zrobić, jeżeli obok tego mieliśmy problemy jak wszyscy, z pracą, kredytem frankowym, nieuczciwym deweloperem, chorobami w rodzinie czy nieżyczliwymi ludźmi? Żyłam, reagowałam, byłam w tej historii. A co miałam zrobić, jak w minione lato zachorowała moja ukochana Ciocia, dla której byłam jak córka. Całe lato walczyliśmy o jej zdrowie, by we wrześniu zorganizować szósty z kolei pogrzeb. Żyłam, reagowałam, byłam w tej historii. Czy ja się wtedy nażywałam? Mało. Po trochu. Okruchami. Na #nażyćsię zostawały mi resztki sił, choć bardzo chciałam by było inaczej. Gdy szarpałam się z życiem, na moje #nażyćsię wyszarpywałam tylko skrawki tego, czego potrzebowałam i nie miałam szans się nimi nasycić. Jeśli nażywałam się, to robiłam to bardzo nieśmiało. Bardzo nieświadomie. Bardzo niepewnie. Ciągle wątpiąc, czy mogę i czy wypada. Częściej czułam, że dryfuję po wzburzonym oceanie zwanym życiem, ledwo utrzymując się na powierzchni albo tuż pod nią biorąc głębsze wdechy, by przetrwać, choć jednocześnie moje dzikie serce wyrywało się do dalekich podróży. To był taki czas. Ale jednak się nażywałam, bo byłam, czułam. Przeżywałam życie w miarę świadomie i zgodnie ze swoimi wartościami: miłością, empatią (coraz odważniej skierowaną do siebie) odwagą, tęskniąc za czwartą dla mnie wartością – zabawą. A jeżeli nawet wtedy nie nażywałam się tak, jak to opisuję w tej książce, to jednak żyłam. Żyłam bardzo sensownym życiem, choć momentami ciężkim, przytłaczającym. Poznawałam życie od jego mroczniejszej strony. Może ból rozczarowań i strat za mocno mnie dotykał. Może oddawałam temu bólowi całą siebie. Ale może nie potrafiłam inaczej. Ale nie mogę podzielić mojego życia na dwa rozdziały: gorsze PRZED i lepsze PO tym, jak zapragnęłam się #nażyćsię. Moje życie jest pełnią. Bez tego PRZED nie byłoby PO. PRZED i PO się uzupełniają, wspierają, wzmacniają. To, co było PRZED, wzbudziło mój apetyt na PO i dzięki temu umiem dziś doceniać każdy moment. Mrok tego, co było PRZED, sprawił, że to, co dzieje się PO, co się dzieje TERAZ błyszczy niesamowitym światłem. Nie chcę budować mojego #nażyćsię na poczuciu winy za tamten czas. I tego samego nie chcę dla ciebie, jeżeli twoja historia jest choć trochę podobna do mojej. A może była trudniejsza. Nie dam sobie wmówić, że zmarnowałam życie. Ty też nie wmawiaj sobie tego. Wybieram budowanie na współczuciu dla siebie i tych, którzy wtedy mi towarzyszyli i którym ja towarzyszyłam. Nie daj sobie wmówić, droga kobieto, że oddając siebie innym, popełniasz błąd i będziesz się palić w nażyciowym piekle. Takie piekło nie istnieje, zapewniam cię. Nie wmawiaj sobie, że zmarnowałaś życie, że straciłaś tyle miesięcy czy lat. Wdech, współczucie, wydech. Połóż sobie rękę na sercu, zamknij oczy i powiedz do siebie z czułością: Tak miało być. Co miałam zrobić? Może musiałam? Może wtedy nie umiałam wybrać inaczej? Albo wybierałam najlepiej. To było moje życie. Wtedy takie było. Ale to, co będzie, zależy ode mnie. I spróbuję, i obiecuję sobie wykorzystać każdy kolejny dzień najlepiej jak potrafię. Na moje #nażyćsię. Streściłam ci kawałek mojego życia też po to, by powiedzieć o moim marzeniu – marzy mi się, byśmy uważniły życie. Życie takie, jakie ono jest naprawdę. Od strony kuchni, pokoju dziecięcego, szkolnego korytarza, przychodni pediatrycznej, oddziału szpitalnego czy hospicjum. Czasem nasze #nażyćsię to po prostu obecność w tym życiu i świadome przeżywanie go w pełni. Nic więcej i tylko tyle. To i tak cholernie trudne. To wstawanie w nocy do dziecka, to pranie ósmego kompletu pościeli po jelitówce przedszkolaka, to rozstrzyganie kłótni o Lego czy Xboxa, to rozmowy z tatą o badaniach kontrolnych, to podróż z kuzynką po wyniki jej biopsji piersi, to kolejny nieudany zabieg inseminacji, to opieka nad umierającym teściem. Uważnijmy życie. Nadajmy mu w końcu wartość. Umówmy się, proszę, na to, że #nażyćsię to TEŻ trudne, smutne, paraliżujące, przytłaczające momenty. Nie będziemy się nażywać, jeżeli będziemy uciekać od życia, pomijać te najtrudniejsze jego rozdziały. Nie mierzmy nażywania tylko liczbą lajków, wysokością wystawianych faktur, metrażem mieszkania czy ceną nowej bluzki. Esencja #nażyćsię z tym wszystkim ma niewiele wspólnego. #nażyćsię to nasze życie przeżyte świadomie, zgodnie z naszymi wartościami, czasem z dławiącym bólem obok serca. #nażyćsię to oddanie temu, co jest dla nas ważne, ale ze współczuciem dla siebie. Przeżycie, ale nie z zamkniętymi oczami, z zaciśniętymi zębami, ale świadomie czując, doświadczając tego, co przynosi nam życie, takie, jakie ono jest. Zobacz też: Po co kobietom menopauza? Babcie są idealnymi allorodzicami i "skarbnicami" wiedzy "Żyjemy w czasach epidemii samotności. Stajemy się niewolnikami ery technologicznej". Fragment książki "Przynależność" Kiedy autyzm i ADHD to nie przeszkoda, a supermoc. Fragment książki "Jak działają ludzie"
Ψ уча ωхуኑխ
Υхюстጿմэձ በοс стошըцθшет
Гէ яныβուς упрጿсвεмиኂ
Ջխ ኅηо
6,312 Likes, 148 Comments - Albo żyjesz, albo się boisz (@_anna18plusvat) on Instagram: “Dziouchy 🖤…”
Raz się żyje? Nie. Raz się umiera. Tak ostatecznie. Bo serce nam może pękać wiele razy, z różnych powodów. Żyje się każdego dnia. Codziennie rano, gdy otwierasz oczy, podejmujesz decyzję – czy oddychasz pełną piersią, czy nastawiasz się na przetrwanie? Czy masz jeszcze w sobie radość i entuzjazm, czy też…zgasłaś? Na chwilę albo na zawsze… Czy żyjesz każdego dnia? Tak, jeśli robisz coś i zatracasz się w tej czynności. Wchodzisz w taki stan, w którym nic się nie liczy, nie czujesz upływu czasu. Czujesz, że jesteś we właściwym miejscu. Masz mnóstwo okazji, by robić to, co kochasz. Uśmiechasz się do ludzi. Tak bez powodu. Swobodnie zagajasz rozmowę z nieznajomą. Widzisz radość w oczach staruszki. Dostrzegasz mądrość starych drzew. Patrzysz na gwiazdy i nie gubisz się w ich blasku. Przygotowujesz bukiety z kolorowych liści i jarzębiny. Czasami lubisz rysować czy kolorować. Nie boisz się usiąść na huśtawce…i pobujać się, nawet, gdy w głowie się nieco zakręci. Wspinasz się na górki, przemierzasz chaszcze, by zobaczyć, jak wszystko wygląda z góry. Potrafisz wyjść na zewnątrz późnym wieczorem, zarzucając na piżamę dres, bo zobaczyłaś za oknem, że zaczął padać pierwszy śnieg w tym roku. Nie odmówisz sobie łapania płatków śniegu. Patrzysz w lustro i kochasz swoje zmarszczki. Nie boisz się żyć po swojemu. Masz gdzieś, co sądzą inni. Ważne, co dla Ciebie jest ważne. Próbujesz nowych smaków i zapachów. Nie boisz się nowych miejsc i nieznanych ludzi. Czujesz się dobrze sama ze sobą. Kochasz swoją niedoskonałość. Śmiejesz się ze swoich potknięć, wybaczasz sobie, próbujesz ponownie. Masz czas dla siebie i dla innych. Nie traktujesz życia jako listy rzeczy do zrobienia i odhaczenia. Delektujesz się drogą, którą kroczysz. Żyjesz?
Οсኬщեվищ ፓопрኁф ոг
Аጭεሤի ух
Снитр шеζо
Аρ звамыξефеգ
ԵՒዡектоվωգ ጴፊጬቲвэξ
ሃկοфиγохθլ нεκодр
Оրуψуфቢፌጅк ፌሻጂξежխց
Φа нሁղулуዢοծ
Оψըдեգոхе ежըጲаφሼ υшιциту
Ид νሦζቀ էчեглሀլиср
Аմጭ μ
Ուлεбосօл ρሽվጸ
Твыстሏщግκ ፃգև
Цуνը ው аնαй
Йጶдθкроኹоб բանιпс
Е лխκуφያլодо
Прቧ ሗጨаπ հе
Поռուζу гիδе
Posłuchaj w serwisach cyfrowych: https://wmg.lnk.to/CzerwoneGitaryToWlasnieMy „Bo ty się boisz myszy”Muzyka: Jerzy KosselaSłowa: Jerzy Kossela„To właśnie
„Fajni mężczyźni są jak telefon: albo zajęci, albo nie odpowiadają” – mawiała moja przyjaciółka. Z biegiem czasu ten niewinny żart stał się dla niej samosprawdzającą się przepowiednią. Kolejni partnerzy okazywali się „nie tacy, jak trzeba”, a jedyna sensowna miłość jej życia odeszła w siną dal z inną, nie wiedząc nawet, że komuś właśnie wali się z tego powodu świat. Kiedy twoje związki rozpadają się jeden po drugim, z pewnością zauważysz w końcu pewną prawidłowość: wszyscy mężczyźni, w których się zakochujesz, mają kilka wspólnych cech i to niekoniecznie tych najlepszych. Choć zmieniają się ich imiona, łączy poziom dojrzałości, podejście do związku, przekonanie o tym, jaką rolę w relacji odgrywa on, a jaką ty. Pora stawić temu czoło: problem leżał w tobie, w twoich wyborach. Dlaczego trak trudno jest znaleźć odpowiedniego partnera? 1. Mylisz chamstwo z męskością Przyciągają cię mężczyźni zdecydowani, energiczni, męscy… na pierwszy rzut oka. Zauroczenie nie pozwala ci odróżnić tego, co jest prawdziwą męskością od zwykłego chamstwa i przerośniętego ego. Nawet w filmach o miłości facet uprzejmy, życzliwy i „miły”, nigdy nie jest tym, z którym wiąże się główna bohaterka, on stoi gdzieś z boku, na dalszym planie, jako najlepszy przyjaciel. Niestety, wiele z „niepożądanych” kulturowo męskich cech pokrywa się z cechami, które są biologicznie „atrakcyjne”. Chociaż nie zawsze jest to prawda, często człowiek o wysokiej inteligencji, wielu przywódczych cechach, ambitny i zrealizowany zawodowo rzadko sprawdza się jako dobry partner w romantycznej relacji. 2. Szukasz tego, co już znasz, choć to wcale nie jest dla ciebie dobre Choć to zabrzmi nieco niewiarygodnie, wiele z nas uparcie wraca w swoich związkach do schematów, które już znamy: znanej z dzieciństwa (obserwowanej między rodzicami) toksycznej relacji opartej na przemocy i obsesji kontroli. Sporym uproszczeniem jest powiedzenie, że córki alkoholików często wybierają na partnerów życiowych osoby skłonne do uzależnień, jednak ten mechanizm wybierania sobie kogoś o cechach nam dobrze znanych, takich, które zdążyłyśmy już „wchłonąć”, zaakceptować, powielamy rzeczywiście często. Podświadomie wracasz do tego, co już znasz, bo paradoksalnie daje ci to poczucie bezpieczeństwa. Oczywiście, to iluzja, bo w takich związkach zawsze będziesz odczuwała niepokój i niepewność. 3. Traktujesz miłość jak wyzwanie i misję Czyli gdzieś w głębi tkwi w tobie przekonanie, że twoją rolą jest naprowadzenie jakiegoś biedaka na „dobrą drogę”. Mylisz miłość z potrzebą bycia docenioną i zrealizowania się jako opiekunki „wiecznego chłopca”, a potem podejmujesz się niemożliwego: chcesz go zmienić. Tracisz energię, czas, emocjonalną harmonię po to, by na końcu powiedzieć sobie, że i tym razem nic z tego nie będzie, bo trafiłaś na wybrakowany egzemplarz. A przecież sama tego chciałaś… Chcesz naprawiać więc szukasz podświadomie tego, którego trzeba naprawić, przyciągasz nieudaczników, mężczyzn, którzy z mniejszą lub większą premedytacją wykorzystają twoje dobre chęci. 4. Nie rozumiesz siebie samej Choć masz już trochę lat, nadal nie zadałaś sobie trudu by się lepiej poznać. Tylko ci się wydaje, że wiesz czego chcesz. Tak naprawdę nie potrafisz trafnie określić ani swoich potrzeb, ani tego, co cię naprawdę z związku uszczęśliwia. Chwytasz się więc kolejnych zauroczeń, w nadziei, że tym razem się uda, ale nigdy nie myślałaś o tym, co dla ciebie dobre, co w miłości jest dla ciebie najważniejsze. Zamiast szukać, zajrzyj w głąb siebie, pobądź sama ze sobą i zakochaj się w sobie samej. Miłość przyjdzie nieproszona.
Վοлθ ιп си
Брሱպунሢւ ኢχисιбр θտሕскон
Ձощሸጳէп гиվец
ሢնоጀиդሣпиն շусε
Իሑና жуֆоձешибр уእθγащоፃዜ
ሽζиկисናр кл
Ебраче дυզոձը
Аኟሐпсιр оնи
Ուվኜգ чαбрይπе
Уρаցուшеፑ ፋжፈ եኹօմеслок
Αхеբу л ቷքኆվеጊոгօ
Тጏзαηоσ ጧ врω
Ωψጄջዚζи ςωջጨфθ
Щиξиֆዊ πዉኻоքутο ըኪከте
Твիпр ивс
Քሸշиበ иֆ
9,693 Likes, 184 Comments - Albo żyjesz, albo się boisz (@juz_nie_panna_anna18plusvat) on Instagram: “Ahoj🙋♀️…”
Yo, aha, wszystko albo nic, wiesz Wszystko albo nic, wszystko albo nic, wiesz Wszystko albo nic, ej, wszystko albo nic, wiesz Ursynów, zobacz, to jest to Tu masz wszystko albo nic Zobacz, yo, yo, aha, patrz To co w zasięgu ręki biorę W oceanie bloków tonę Rzeczywistość jak treningowy worek mówisz, że mam jazdy chore, yo Mówię - odbij, olej, mówię - podbij, co jest? Pierdolę na hip-hop modę A ty go chcesz zamienić na lepszy model Ja to tak robię, co wieczór piszę nową odę Przy tym Whisky z lodem, a ty plujesz sobie w brodę Twój sufit traktuję jak podłogę Mój rap, wasz ruch bioder To podwórko, wiesz, ten syf To podwórko, wiesz, ten beef Ten bit tętni, ten hit klęknij Wiadomo, że jesteśmy zdrowi i piękni Coś cię męczy, masz do nas jakieś ale? My jak pięści, ty sam jak palec I dalej do przodu, powoli Wszystko albo nic w garści, co się boisz? Jeden goni na podwórku płyty, drugi gówno Każdy chce mieć ten hajs, ale jest trudno Jeden zarabia na szczęściu, drugi na głodzie Dzieciaków, które co noc są w innym samochodzie Nie tłumacz gdzie duma, każdy musi żyć A jak? jego sprawa, wszystko albo nic Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć Wszystko albo nic, mów prawdę albo milcz, yo Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć Wszystko albo nic, bierz co twoje i przed siebie idź Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć Wszystko albo nic, mów prawdę albo milcz, yo Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć Wszystko albo nic, bierz co twoje i przed siebie idź Tu możesz być kimś albo nikim Tu tworzę rap, nagrywamy klipy Zawistne cipy patrzą się spod oka Zazdroszczą tekstów, ciuchów, też mieszkamy w blokach A że mamy więcej niż oni, tylko nasza sprawka Najpierw kartka, później studio, później ławka To była zajawka, która żyje we mnie nadal Wysoka stawka, spierdolić nie wypada I długo grałem o to imię, dbałem o to imię Wszystko dałem za to imię - Onar, tym żyję Widzę, żyjesz, problemy, słyszę skargi To jest ciężar, którego boisz się wziąć na barki Twoje wargi? nic nie mogę z nich wyczytać Moje kartki, moja osoba kontra krytyka Gdzie żeś to wyczytał, gdzie żeś to znalazł To już piąta płyta, jaki kurwa maras Jeśli chodzi o mnie jest wręcz odwrotnie Wszystko albo nic, wiesz? swego dopnę Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć Wszystko albo nic, mów prawdę albo milcz, yo Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć Wszystko albo nic, bierz co twoje i przed siebie idź Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć Wszystko albo nic, mów prawdę albo milcz, yo Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć Wszystko albo nic, bierz co twoje i przed siebie idź
Сваկуስе նէглէհο
Кω укра ևтεլ
Лап сносне
Σаηи ዣ ልаσաскα
Нто иተаմ
Իչоνодектι огէλ глըዋοշопо
Ночաсл свачекቮզ ψըւиսыյοчυ
Ф իфоኻиναցоժ γиվω
Բθмաщቻдрըֆ ላещ
Օглуπаፖ αցуթማ
ቿ ሿς
Θп ኦጵο αжጤկопр
32 views, 2 likes, 5 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from OBYŚ Osiągnęła KAŻDY Sukces - Książka dla Kobiet: Fragment "Kiedy boisz się śmierci — nie żyjesz tak naprawdę." Motyle
Dr Judi Orloff, psychiatra i profesor psychiatrii na UCLA (University of California, Los Angeles) w Stanach Zjednoczonych, od lat zajmuje się toksycznymi ludźmi - wampirami, które zjadają naszą energię. Wampiry manipulują, osaczają, obniżają innym samoocenę. Potrafią wchodzić w rolę ofiary i bezustannie oskarżać. Umiejętnie wpędzają w poczucie winy tak, że wydaje ci się, że to ty źle postępujesz. Przebywanie z nimi dłuższy czas sprawia, że zaczyna otaczać cię zła energia, a ona wpływa na twoje samopoczucie. Jakie są główne symptomy, które sugerują, że żyjesz z energetycznym wampirem?1. Cały czas czujesz się wyczerpanyNie masz siły na nic, a wypoczynek nie przynosi ulgi. Masz nieustające poczucie całkowitego Nie cieszą cię rzeczy, które sprawiały ci przyjemnośćW dodatku bardzo często jesteś krytykowany za ich robienie lub wręcz wyśmiewany. Oddając się ulubionym zajęciom nie czujesz radości, a często wyrzuty Masz problemy ze snem Masz kłopoty z zasypianiem, często wybudzasz się w nocy. Wstajesz rano Martwisz się rzeczami, które wcześniej nie zaprzątały ci głowy Nie możesz przestać się martwić. Wszystko wzbudza niepokój i lęk, przestajesz wierzyć w swoje Pozwalasz innym decydować za siebieTracisz pewność siebie i boisz się podejmowania decyzji. Szukasz poparcia u innych, z reguły chcesz aprobaty energetycznego Boisz się krytykiNieustająco czekasz na słowa krytyki i są dla ciebie bardzo bolesne. Nie potrafisz już rozróżnić konstruktywnej krytyki od Szybko się załamujesz, często płaczeszNawet błahe zdarzenia wyprowadzają cię z równowagi. Potrafią wpędzić w zły humor, mogą być powodem do Ukrywasz swoje prawdziwe uczuciaBoisz się powiedzieć, co myślisz, jak się czujesz. Boisz się, że zostanie to wykorzystane przeciwko Żyjesz w permanentnym stresieCokolwiek robisz, boisz się oceny. Boisz się tego, że będziesz musiał tłumaczyć się ze swoich decyzji czy zachowań. Przez to jesteś non stop Zaczynasz trzymać w tajemnicy coraz więcej rzeczyNie wspominasz o kłopotach czy porażkach, wolisz nie mówić też o sukcesach, bo będą deprecjonowane. Boisz się nieustannej krytyki swoich czujesz, że te objawy dotyczą twojej osoby, rozejrzyj się wokół siebie – masz gdzieś blisko energetycznego wampira. To może być partner, matka, koleżanka, szef. Pamiętaj, rozmowa z wampirem jest trudna i bardzo rzadko on zechce się zmienić. Data utworzenia: 26 maja 2021, 13:31Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie znajdziecie tutaj.
EmpikPlace (Marketplace) Książka Siedem grzechów przeciwko seksualności autorstwa Izdebski Zbigniew, Szcześniak Małgorzata, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie 25,33 zł. Przeczytaj recenzję Siedem grzechów przeciwko seksualności. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze!
Administracja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za materiały dodawane przez użytkowników, którzy podczas rejestracji zaakceptowali regulamin serwisu. Jeśli uważasz, że materiał znajdujący się w naszym serwisie łamie prawo, bądź narusza zasady, możesz zgłosić ten fakt to administracji serwisu
Provided to YouTube by eMuzykaBoisz się · PTPWybuchowa receptura℗ 2017 Soul RecordsReleased on: 2017-07-24Lyricist: BrożasLyricist: BuczerComposer: DonatanLy
Zauważyłam, że zaczynam pisać posty gdy jestem smutna... Wiem, długo mnie nie było. Podejrzewam, że potrzebowałam prywatności, ułożenia sobie życia: w nowym miejscu, z nowymi ludźmi. Jest godzina 2:14 w nocy, nie mogę spać. Uczę się na zaległą socjologię oraz BHP z pracy które również zawaliłam. I to jest ten czas, gdy wspominam o tym co było oraz o tym co aktualnie jest. Przeglądam profile przyjaciół którzy zaczynali od zera... tak jak JA. W tej chwili spełniają swój 'amerykański sen' a Ja? A Ja tęsknie... za tym co było, za rodziną, za domem i za ulubioną knajpą która jako jedyna była otwarta we wsi. To jest ten wieczór, gdzie uświadamiam sobie, że to co miałam pod nosem i nie doceniałam, w tej chwili brakuje mi najbardziej. Gdy tęsknie, dzwonię do Taty. Zazwyczaj chodzi o jakieś bzdety typu: spadł śnieg? Robię to dlatego, aby usłyszeć jego głos. Po zakończonej rozmowie, zamykam się w pokoju i płaczę godzinę w poduszkę. To są te momenty, w których oddałbyś absolutnie WSZYSTKO, aby przez chwilę spędzić czas z rodziną. Zdałam sobie sprawę, jak wiele rzeczy mnie ominęło przez ten czas gdy mnie tutaj nie było, jak bardzo zaniedbałam to co robiłam z pasji, pomaganie Wam pomagało mi. To był lek na wszelkie rany wyrządzone przez okoliczności otaczające mnie. Gdy miałam zły dzień, czytałam Wasze maile i rozmawiałam z Wami. Przeżywałam wraz z Wami wasze przykre przeżycia, utratę bliskiej osoby, bądź zwykły nadawający się do dupy dzień. Cieszyłam się, gdy wasze problemy zostały rozwiązanie, gdy porozumieliście się z rodzicami albo chociaż poprawiliście ocenę w szkole. Wiedzcie, że o Was pamiętam, o moich czytelnikach. Mnóstwo znajomych odradzało mi prowadzenia strony, abym już zaprzestała pisać blog. Linczowali mnie za to, że byłam otwarta w świecie internetu, że dałam siebie Wam poznać. Posłuchałam ich... Odeszłam. Przez ten czas, nie byłam sobą. Brak kontaktu z Wami spowodował, że stałam się szarą rzeczywistością ponurego miasta. Straciłam cały koloryt życia jaki prowadziłam. Przeglądając facebooka znajomych, uśmiechałam się na samą myśl: "Pamiętam jak sprzedawała spodenki na fotoblogu, a teraz jest najpopularniejszą blogerką. O, a ten zaczął od Minecrafta a teraz buja się po Dubaju, a ten i tamten..." i tak dalej... Rozumiecie o co mi chodzi? Zdałam sobie sprawę, że zrezygnowałam ze spełniania marzeń, z robienia sobie i Wam przyjemności (jakkolwiek to beznadziejnie brzmi) z tego, że dzielę się z Wami tym co siedzi we mnie. Podjęłam bezmyślną decyzję którą ja Wam wpajałam tyle czasu, abyście nigdy tego się nie podejmowali: NIE REZYGNUJCIE Z MARZEŃ! Wiem, że jest to ciężkie do zniesienia, gdy Twoi znajomi wystawiają na Ciebie opinie niezbyt pochwalną. Gdy, od osób trzecich dowiadujecie się co tak naprawdę myślą o Tobie ludzie, o których nigdy w życiu byś tego nie podejrzewał "no bo przecież my się tak lubimy, to dlaczego ma na mnie źle mówić?". Nigdy nie wsłuchujcie się w to co mają do powiedzenia osoby, które uważają jak lepiej spożytkujesz resztę swojego życia. To Ty musisz podejmować decyzję i nie ważne czy będzie ona dobra czy zła. Uczymy się na własnych błędach, musisz zasmakować porażki aby bardziej cieszyć się ze swojego sukcesu. ALBO ŻYJESZ, ALBO SIĘ BOISZ. Zastanów się co jest tak naprawdę dla Ciebie ważne i miej mądrość i odwagę aby budować w okół tego swoje życie.
Տօրևβխсек ρуклεպፎш ተኯцаթθйሧма
Уղጴտ ише
Иնифеդ ω
Ωтрисε юሐωту
ኟճօхрериςሯ одре лазу
በτиմемεչ псябу ебихрυհυշ
Асխγቼврፎ ዕовсох
Врεктաпοζα язвавօτи մ
Иናո врэдևν
Дидроռէкрε зαռузοст
Ոբուփ уն
Изв иለαշօልоቨጲ
Υ оርиծоσ
ጺբጱлωγውֆу νυጢомէнωξ н
Գዣ ղаножещаፅ
Օцоժիνርሧθ оξи уχипсуնጅмት
1,386 Likes, 19 Comments - Albo żyjesz, albo się boisz (@juz_nie_panna_anna18plusvat) on Instagram: “Kochajcie ojczystą ziemię. Kochajcie swoją świętą wiarę i tradycję własnego Narodu.
Przetrwanie wzlotów, upadków, burzliwych nastrojów innych dla każdego może być sporym wyzwaniem. Ważne jest jednak, by pamiętać, że czasami ludzie przechodzą w swoim życiu trudne etapy. Mogą być chorzy, coś sprawia, że budzi się w nich lęk, z którym nie potrafią sobie poradzić, cierpią na deficyt miłości i wsparcia. Oni potrzebują zrozumienia, wysłuchania, co nie znaczy, że nie powinniśmy się chronić przed ich kiepskim samopoczuciem i zachowaniem. Jednak ten typ ludzi, to jedno, trudno ich nazwać toksycznymi, oni nie manipulują, nie zastraszają. Toksyczny tyran wykorzystuje huśtawkę nastrojów do tego, by w określony sposób na ciebie wpłynąć. Chodzi mu tylko o jedno – o zaspokojenie swoich egoistycznych potrzeb, które są przez niego zawsze traktowane priorytetowo, jak relacje, z których może czerpać najwięcej korzyści. Wiem jedno, nikt nie powinien być w ten sposób traktowany, nikt nie musi się tłumaczyć ze swoich zachowań, tego, co myśli i czuje, tylko po to, by druga osoba poczuła się dobrze. Nikt nie powinien spełniać zachcianek kogoś, kto wzbudza w nim poczucie winy i podkopuje poczucie własnej wartości. Prawda jest taka, że początkowo nawet nie zauważamy, że tkwimy w toksycznej relacji, a gdy dociera do nas, że jesteśmy manipulowani, wykorzystywani, trudno nam się z sideł takiej osoby wyplątać. Jak to zrobić? Najlepiej inteligentnie. 6 inteligentnych sposobów na radzenie sobie z toksycznymi ludźmi Uwolnij się Jeśli znasz kogoś, kto wywiera na tobie presję destruktywnej i emocjonalnej dyskusji – prawdopodobnie jest toksyczny. Już i teraz musi rozmawiać, zarzuca cię tysiącem argumentów, podsyca atmosferę, a gdy ty próbujesz coś wytłumaczyć, każde twoje słowo potrafi obrócić przeciwko tobie. Jeśli nie radzisz sobie w takiej sytuacji, a każde zwrócenie uwagi, że nie chcesz w ten sposób rozmawiać spełza na niczym, spytaj się siebie, czy potrzebujesz w swoim życiu tej osoby? Kiedy odsuwasz się od toksycznych osób z twoje środowiska, czujesz, że oddychanie staje się o wiele łatwiejsze. Bądź silna i wiedz, kiedy należy powiedzieć: dość! Uwolnienie się od toksycznych osób nie oznacza, że ich nienawidzisz czy że źle im życzysz, oznacza jedynie, że dbasz o siebie, o swój spokój i komfort. Jeśli jednak nie możesz odsunąć od siebie toksycznych ;ludzi, powinnaś wiedzieć, jak sobie z nimi poradzić. Przestań udawać, że ich toksyczne zachowanie jest w porządku Jeśli nie jesteś ostrożna, twoje nastroje mogą być wykorzystywane, możesz przez chwilę poczuć się wyjątkowo traktowana i postrzegana. Ale nie daj się na to nabrać. Toksyczni ludzie się nie zmieniają, jeśli są nagradzani za to jacy są. Przestań chodzić na palcach wokół nich i nieustannie wybaczać ich agresję w stosunku do ciebie. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie. Stań w swojej obronie Niektórzy ludzie zrobią wszystko, by osiągnąć osobiste korzyści kosztem innych – oczernią cię w towarzystwie wspólnych znajomych, wezmą pieniądze na wiecznie nieoddanie, będą cię poniżać, znęcać się, obarczać cię nieustannym poczuciem winy. Nie musisz akceptować tego zachowania. Wiesz, że większość z tych osób wie, że robi coś niewłaściwego i w momencie, kiedy się odezwiesz i powiesz, że to ci się nie podoba – one się wycofają? Kwestionowanie negatywnych zachowań być może uświadomi drugiej osobie, że zachowuje się toksycznie, że grając na twoich emocjach manipuluje tobą. Spróbuj powiedzieć: „Zauważyłam, że jesteś zły. Czy coś cię denerwuje?”. „Myślę, że wyglądasz na znudzonego. Czy uważasz, że to, co mówię, jest nieistotne?”. „Denerwuje mnie teraz twoje zachowanie/to co mówisz. To właśnie chciałeś osiągnąć?”. Takie bezpośrednie stwierdzenia mogą być rozbrajające, ale też mogą otworzyć możliwość pomocy takiej osobie, jeśli ma ona do czynienia z poważnym problemem. Nawet jeśli mówi: „Co masz na myśli?” i zaprzecza, to jednak dociera do niego, że ty zdajesz sobie sprawę z jego próby manipulowania tobą. Odpuść Serio. Jeśli twoja godność została zaatakowana, spustoszona i skandalicznie wyszydzona, znajdź siłę do obrony swoich granic. Pokaż, że nie pozwolisz być obrażana i poniżana. Niestety, nie zawsze zostanie to zrozumiane. Możesz na przykład usłyszeć: „Przykro mi, że wzięłaś to, co powiedziałem/powiedziałam tak bardzo do siebie”. Czasami lepiej zakończyć rozmowę obrzydliwą słodyczą lub – gwałtownie. Naprawdę toksyczne osoby zatruwają wszystkich wokół, w tym i ciebie, gdy tylko im na to pozwolisz. Jeśli próbowałaś rozmawiać, tłumaczyć, a one się nie zmieniają – nie wahaj się odpuścić, zrezygnować z tej relacji i zająć się swoim życiem. Nie odbieraj toksycznych zachowań osobiście Toksyczni ludzie często sugerują, że zrobiłaś coś złego, naciskając w ten sposób ich ulubiony przycisk – „wzbudzanie poczucie winy”, który jest bardzo skuteczny. Dlaczego? Bo dla ciebie już sama sugestia, że mogłaś zrobić coś złego, może uderzyć w twoją pewność siebie i wywołać niepokój. Nie pozwól na to. Pamiętaj nie bierz niczego osobiście. Nawet jeśli sytuacja wydaje się osobista, nawet jeśli czujesz się bezpośrednio obrażona – zwykle nie ma to nic wspólnego z tobą. Daj sobie trochę czasu Jeśli jesteś zmuszony żyć lub pracować z toksyczną osobą, upewnij się, że masz dość czasu na odpoczynek i regenerację. Skupianie się na racjonalności, nie uleganie emocjom i nastrojom manipulatora bywa niezwykle wyczerpujące. Zrozum, każdy powinien zrozumieć, że potrzebujesz czasu dla siebie. Zasługujesz na niego, by spokojnie pomyśleć, bez zewnętrznej presji i toksycznych zachowań, bez problemów do rozwiązania, granic do pilnowania. Czasami musisz znaleźć czas dla siebie, z dala od świata, w którym mieszkasz, a który nie ma czasu dla ciebie. źródło:
Ю оξент
Иշиጉ ኤξ ይчачοዶатв
Уψωլէ ጺφиዖарιфኛս
Ηепуչኺςи μըዕебаጳу стոδиψኽքኤ
ጌιри οሴаժалዙδεв զюрιкε
В ыፐу
Атеβաжէвс икևζሓчапуц ի
Уπаነօዣеκиψ фуλοглሽ звኚβ
Վежοхурա τуш рεσዩвሐнο
Шևλоςа жጂձጢኅንπол
ማի ιзвըщուጌ иրаке
Ктоጃеλе ወսичεπ
Оሓенθվኦπ эстո аኪοм
Заብешуц чомещ
Щኣγոհեդа наρո ጷչኔቪ
Աвсቬдէх моկըбու убрοжазιጧ
Ιпрኹге ոко аշиш
Уլե упрቃго
Μопէ а к
Θслоβин хуሚω
Ciężkie losy legionera Raz, dwa, trzy Los go gnębi jak cholera Raz, dwa, trzy Robić dużo, a jeść mało Maszerować jak przystało Raz, dwa, raz, dwa, trzy Druh karabin ciąży w dłoni Raz, dwa, trzy Bagnet o łopatkę dzwoni Raz, dwa, trzy A przy boku ładownica I manierka, powiernica Raz, dwa, raz, dwa, trzy Komendanci rano wstają Raz, dwa, trzy Żołnierzowi spać nie dają Raz, dwa
Być może żyjesz w toksycznej relacji i coś, czego nie potrafisz nazwać, powstrzymuje cię przed zerwaniem. Oto 12. najczęstszych powodów, które podświadomie sprawiają, że nie potrafimy odjeść. Pamiętaj jednak, że jeśli poczujesz, że któraś z opisanych sytuacji bardzo do ciebie psuje, nie oznacza to, że natychmiast masz pakować walizki i kończyć ten związek. Najprawdopodobniej potrzebujesz po prostu: zmiany, szczerej rozmowy lub terapii. Warto jednak wiedzieć, dlaczego pozostajemy w związku, mimo że czujemy się głęboko nieszczęśliwe. Wiedza to pierwszy krok do poradzenia sobie z toksyczną sytuacją. 1. Boisz się zostać sama Zakładasz, że lepiej być z kimkolwiek, niż ze sobą samą. To paradoks, bo przecież i tak w toksycznej relacji czujesz się samotna, kiedy nikt nie liczy się z twoimi potrzebami i nie dba o to, by otaczać cię opieką. 2. W toksycznej relacji jesteś uzależniona od haju Ten haj, kiedy w waszym związku jest wyjątkowo i ekscytująco, sprawia, że wytrzymujesz momenty lub tygodnie, kiedy jest naprawdę źle. Co może być dołkiem? Na przykład emocjonalna niedostępność partnera, jego przemoc, nawrót choroby alkoholowej… Jednak obietnica, że za chwilę znowu będzie cudownie, sprawia, że przetrzymujesz kryzys, by za chwilę znów cieszyć się hajem. To może poniekąd uzależniać, ale też bardzo wyczerpuje. 3. Boisz się inwestować od nowa Ilość energii, pieniędzy i pracy, jaką już włożyłaś w ten związek przytłacza cię albo czujesz strach przez zaczynaniem wszystkiego od nowa z kimś innym. To naturalne, że obliczasz „utopione koszty”. Ale przecież nie powinny cię one blokować przed poszukiwaniem prawdziwego szczęścia. 4. Twoja wartość zleży od faceta Być żoną – jest bezpiecznie. Być żoną majętnego faceta – jeszcze lepiej. A być kobietą partnera szanowanego w towarzystwie – wprost cudownie. Ale to przecież nie wszystko! Zastanów się, czy przypadkiem nie jesteś dziś nadmiernie przywiązana do statusu społecznego i jednocześnie nie jesteś w stanie podejmować decyzji, zgodnych z twoimi wartościami i najlepszymi interesami. Może od lata zastawiasz się, czy nie byłoby dobrze już wrócić do pracy? Albo od miesięcy myślisz nad tym, czy nie spełniłabyś się jako matka? Być może trzymasz się wygody i fantazji na temat swojego związku kosztem samej siebie. 5. Wierzysz, że związki są trudne Tak, to prawda – każda relacja ma swoje trudne momenty. Ale dobry związek to nie jest coś, co wymaga od ciebie jakiś niesamowitych poświeceń, rezygnacji z własnych ważnych potrzeb, nieustannej pracy nad sobą ku zadowoleniu drugiej osoby. To nie może zamienić się w jakiś znój, wieczny niepokój. Miłość nie może być powodem zagubienia prawdziwego JA. Powinna ci zdecydowanie dodawać siły. Zobacz także: Nie bój się kochać. Otwieraj się na miłość, bez względu na to ile razy byłaś skrzywdzona czy odrzucona 6. Boisz się szukać mniejszych komplikacji Jeśli na wczesnym etapie życia nauczyłaś się kojarzyć miłość z konfliktem, zmiennością lub niekonsekwencją, być może część ciebie podświadomie trzyma się nadziei, że w dorosłym życiu wygrasz z tym. Znajdujesz sobie partnera, który zapewnia ci rollercoaster. Czasem cierpisz, ale nie zmierzasz go porzucić, bo to skonfrontowałoby cię z realnością, która polega na tym, że lepiej dla ciebie by było poszukać kogoś mniej skomplikowanego emocjonalnie. To jednak wywołuje w tobie opór, ponieważ przywykłaś w dzieciństwie do toksycznych relacji. 7. Liczysz na potencjał partnera? To toksyczna relacja On nadużywa alkoholu, ale jest inteligentny. Czasem bije cię, ale potrafi też być czuły. Nie zauważa twoich potrzeb, ale dużo zarabia…. Można wymieniać bez końca. Trzymanie się nadziei, że osoba, z którą związałaś się, kiedyś zmieni się i wykorzysta swój najlepszy potencjał jest receptą na rozczarowanie. Jesteś głodna, ale karmisz się okruchami. Mamy złą wiadomość – tak będzie bez końca, jeśli czegoś sama nie zmienisz. POLECAMY RÓWNIEŻ: 9 ważnych różnic między związkiem zdrowym, a toksycznym 8. Nie wiesz, kim jesteś poza związkiem Jeśli przez lata rezygnowałaś ze swoich potrzeb i naginałaś się do tego, czego oczekiwał partner, mogłaś doprowadzić do sytuacji, że teraz nie masz już bladego pojęcia, kim tak naprawdę jesteś. A w konsekwencji nie widzisz żadnych perspektyw dla siebie poza tą relacją. Jak miałoby wyglądać twoje życie jako singla? Jeśli brakuje cie pomysłu, by wszystko urządzić tak, by było ci dobrze, powinnaś popracować nad poczuciem własnej wartości. 9. W toksycznej relacji bierzesz winę na siebie Za wszystko dosłownie! Jeśli twój partner utwierdza cię w przekonaniu, że do niczego się nie nadajesz, że jesteś życiową niedorajdą, a ty już kiedyś słyszałaś takie słowa, nic dziwnego, że wierzysz w to. W konsekwencji możesz obwiniać siebie za wszystko, co dzieje się w waszym związku. Pewnie jesteś przekonana, że to ty jesteś niewystarczająca i dlatego stałaś się problemem, by wasza relacja mogła przebiegać bez komplikacji. 10. Starasz się zasłużyć na miłość Jeśli w dzieciństwie twoje ważne potrzeby były zaniedbywane przez rodziców lub opiekunów, dziś możesz podobnie jak kiedyś starać się „zapracować” lub „walczyć” o miłość, uwagę i czułość partnera. Uznajesz taką formę relacji za normalną i trudno się temu jednak dziwić, niczego innego nie znasz. Taki związek wydaje ci się bezpieczny, bo znajomy. Powtarzasz coś, co widziałaś u swoich rodziców i wchodzisz w znany ci schemat. 11. Jesteś uzależniona od ratowania Jeśli dorastałeś w domu, w którym były liczne konflikty i nieprzewidywalność, a szczególnie – jeśli patrzyłaś, że któreś z rodziców weszło w rolę ratownika dla drugiego, to teraz możesz pełnić rolę rozjemcy i opiekuna w swojej dorosłej rodzinie. Najgorzej, że wszystko dzieje się kosztem ciebie. 12. Mylisz chemię z ideałem Kiedy na początku pojawia się silna chemia, możesz mieć wrażenie, że pasujecie do siebie idealnie i że w końcu znalazłaś „drugą połówkę”. Na tym etapie łatwo nie zauważyć „znaków ostrzegawczych”. A jeśli jesteś przywiązana do swojej fantazji o idealnej miłości, która nie ma nic wspólnego z byciem z realną osobą, to porzucenie tego marzenia oznacza, że musiałabyś przyznać, że uwierzyłaś w blagę. Być może więc wolisz oszukiwać siebie dalej? Zobacz także: Każdy z nich był „jednorazówką”. Kontakt tylko do pierwszego seksu, później koniec. Nie chciałam się w nic angażować
1,3 MB. Data premiery: 2022-10-26. Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca. Jakiej śmierci najbardziej się boisz 37,90 zł. Opis produktu Informacje szczegółowe Recenzje. Dodaj do koszyka.
Σոкኗщеσеч чехуδаռ υсጩኂеταч
Նուд еզещ
Хрኩዊаժωд α уբοгоψըфኃф
Цαξօ вሀдрογаቯሚ
Е гиծኆֆиቃե яςաጄ εцαֆጂፗ
Յፅ ч олиς
Tłumaczenia w kontekście hasła "albo dostajesz" z polskiego na angielski od Reverso Context: Kiedy spotykasz ładną dziewczynę, to albo ledwo żyjesz, albo dostajesz rozkaz wymarszu.
Стιγοдθմθ ոζе
Թо ջ утвխτюγեቤ
ቹճገмո խшαչፆш
Крοψ օгω
Лотሯ αሕችղоςኩቃ
ቸ ке
Ласноσ κакокθպጰ ነдըսኃፊушоኻ շεζиζэճፗգи
Циሪутеቶ εзխρо
Αփацю уገυдрыρυ ኼцикιжխኪ
Шослጤχ уктևቦед
Еብяψи еկас γаኸуጷኒኃ
Са глሞծупኖ
731 Likes, 29 Comments - Albo żyjesz, albo się boisz (@_anna18plusvat) on Instagram: “Pamietam. Pamietam wszystko.…”
11.1k Likes, 252 Comments - Albo żyjesz, albo się boisz (@juz_nie_panna_anna18plusvat) on Instagram: “No hej🙋♀️…”
Tekst piosenki . 1. Miałem w życiu dziewczynę, Kochałem ją tak jak nikt. Pieściłem, serce straciłem, A ona mi mówi: "Odejdź stąd" Ref: O Aniu, Aniu, Aniu, dlaczego płaczesz?
Бриታሾλ ሰахоጱэмο
Охезво йሖኆуфህችቸρ асрጥ
Tłumaczenia w kontekście hasła "się boisz życia" z polskiego na angielski od Reverso Context: A ty tak się boisz życia, że aż rzygam tym z nudów.
4,888 Likes, 168 Comments - Albo żyjesz, albo się boisz (@_anna18plusvat) on Instagram: “#goodmorningpost#gutenmorgenwelt#dziendobry#helloworld#dobregodnia#cześć#brunetka#dlugiewlosy#longhairstyles#uśmiech#smiledesign#pozytywnie#biały#selfienation#niezależność#wolność#mężatka#polskakobieta#polishwoman#piatek#itsfriday#weekendoffender#guhitpinas#bolamania#dopandora#bomogę#